Kilka słów o studiowaniu grafiki

Studia artystyczne to wspaniały czas, ALE… człowiek młody, kończący uczelnię i zaczynający tworzyć rzeczy na własny rachunek zderza się ze ścianą. Precyzyjniej, powiedziałabym, że ze szklanym kloszem. Siedzi tak otoczony przez wszystkie swoje: „czy to jest dobre?”, „czy niesie jakąś wartość?”, „czy komuś się spodoba?”, „co powiedziałby profesor?”, „gdzie jest mój styl?”

Szczególnie kiedy już sam zaczyna krytycznie oceniać grafiki, odróżniać podróbki od oryginałów. Jak to mówią: niewiedza czasem jest błogosławieństwem. (Mówią tak?)

Najważniejsze dla mnie to potrafić w pewnym momencie wszystkie „możesz” i „musisz” przesunąć w tył głowy. Niech są, niech świadczą o moim warsztacie, ale potem czas rozbić cholerną szybę i tworzyć. Po swojemu, bez ograniczeń, tak jak rysuje się w dzieciństwie.

I tak właśnie powstał projekt plakatu zupełnie nieszkolnego. Tylko dla Bartka i trochę też dla mnie. Bo miejsce czekało od dawna, bo Kerouack i ten cytat, bo to nam się podoba i klient/profesor/znajomy nie wymaga. Tzw. najlepiej : )