mama

Mama zwróciła mi uwagę, że nie dodaję nic na bloga. Ona jedna. Dzięki Mamo!Tadam! Pierwsze zdjęcie ze Starta na blogu. Jeszcze kilka mi się udało, ale jak widać coś skiepściłam. Długopole, kwiecień 2012.

2013

Nie przepadam za Sylwestrem i całą jego otoczką. Nie wierzę w „magię” tej nocy, poza jednym wyjątkiem…Lubię kiczowatość sztucznych ogni.Mogę na nie patrzeć pięć razy dłużej, niż czekać na autobus i ani razu nie stęknę, że mi zimno. Fajerwerki nad Poznaniem.

niepamięć

Chyba pani Ania i chyba 2010(11) rok, ale na pewno Warszawa, ul.Marszałkowska. Były tam (są?) brzydkie drewniane przejścia, które dawały bardzo ładne światło.

Art

Pies Art – za szybki, nie spojrzy na Ciebie, gdy masz przy twarzy czarną puszkę, żeby go sfotografować trzeba go przechytrzyć.

Julia i Orjev

Jak tylko zaczęło się siodłanie Orjeva, zaczął również padać deszcz. Zmoknięty jeździec, zmoknięty koń, zmoknięty aparat,bo stawianie ogromnego namiotu nie zostało jeszcze ukończone, ale złe warunki nie są przecież przeszkodą.A później w nagrodę gorąca kawa i rogale marcińskie. 11.11.12 Rancho.

kościół św. Jana Vianneya

Wschód słońca, mgła i widok na kopułę neoklasycystycznego kościoła św. Jana Vianneya na Sołaczu. Podobno z latarnią. Podobno, bo nigdy nie widziałam, jak świeci i nie wiem czy nadal miałoby to jakąś rację bytu, ale i tak, widok ten bardzo uprzyjemnia czekanie na przystanku autobusowym.

october instagram girl.

Bawię się Instagramem, piekę chleb, uzupełniam jesienną garderobę, cieszę się kolorowymi liśćmi i ostatnim jesiennym słońcem, spaceruję z psem, czekam na rogale marcińskie, oglądam design w Łodzi i piszę Artblender.

Showing 31–40 of 80 posts