Kilka słów o studiowaniu grafiki

Studia artystyczne to wspaniały czas, ALE… człowiek młody, kończący uczelnię i zaczynający tworzyć rzeczy na własny rachunek zderza się ze ścianą. Precyzyjniej, powiedziałabym, że ze szklanym kloszem. Siedzi tak otoczony przez wszystkie swoje: „czy to jest dobre?”, „czy niesie jakąś wartość?”, „czy komuś się spodoba?”, „co powiedziałby profesor?”, „gdzie jest mój styl?”

Szczególnie kiedy już sam zaczyna krytycznie oceniać grafiki, odróżniać podróbki od oryginałów. Jak to mówią: niewiedza czasem jest błogosławieństwem. (Mówią tak?)

Najważniejsze dla mnie to potrafić w pewnym momencie wszystkie „możesz” i „musisz” przesunąć w tył głowy. Niech są, niech świadczą o moim warsztacie, ale potem czas rozbić cholerną szybę i tworzyć. Po swojemu, bez ograniczeń, tak jak rysuje się w dzieciństwie.

I tak właśnie powstał projekt plakatu zupełnie nieszkolnego. Tylko dla Bartka i trochę też dla mnie. Bo miejsce czekało od dawna, bo Kerouack i ten cytat, bo to nam się podoba i klient/profesor/znajomy nie wymaga. Tzw. najlepiej : )

Bieszczady

To nie jest relacja, bo pobyt w tym niesamowitym miejscu na krańcu Polski, to już zakurzone wspomnienie. Weekend majowy wydaje mi się teraz odległy o lata świetlne, ale właśnie dlatego w pewien letni wieczór wzięło mnie na rozmyślanie o połoninach. Odświeżałam więc pamięć i swoje zdjęcia. Bieszczady od dziecka kojarzą mi się z zatrzymanym i beztroskim czasem. Pierwsze te, pamiętane przez mgłę, wczasy z rodzicami. Kolejne to obozy wędrowne i piesze lekcje pokory z ogromnymi plecakami. I te najmniej odległe, spotkanie ludzi z Twittera. Są wyjazdy, które zapominam, ale te nie. Bieszczady, mam do was słabość!

bieszczdy-01 tama nad solina-01

CICHO POTOK GADA-01

smerek-01

WHO

Strasznie jestem już zmęczona, ale i podekscytowana tym, że oto nareszcie jest MÓJ BLOG. Na własnej, wymarzonej domenie. Stronę czeka jeszcze kilka szlifów, ale już jest… CO ZA ULGA!

Zapraszam do zaglądania na annadid.it

I do rzucenia okiem na infografikę, którą realizowałam w pracowni tejże pod okiem Agaty Kulczyk. Pamiętacie z dzieciństwa łamigłówki, w których należało przesuwać zależne od siebie klocki, żeby ułożyć wzór? Podobny motyw wykorzystałam w grafice o badaniach WHO, które porównują wydajność upraw roślin i hodowli zwierząt.

Anna Kubicka, WHO-01

 

He likes it

Po co marudzić na śnieg, kiedy można stworzyć nowe i ciekawe tradycje polskie? Wieszanie pisanek na choince, bitwy na śnieżki w lany poniedziałek, spacery z sankami i święconką… Nie zachęcam do łapania zająca na łyżwach, ale widzę tu duże pole do popisu dla naszej kreatywności. No i… Art nie narzeka.

 

 

mama

Mama zwróciła mi uwagę, że nie dodaję nic na bloga. Ona jedna. Dzięki Mamo!
Tadam! Pierwsze zdjęcie ze Starta na blogu. Jeszcze kilka mi się udało, ale jak widać coś skiepściłam.

Długopole, kwiecień 2012.

2013

Nie przepadam za Sylwestrem i całą jego otoczką. Nie wierzę w „magię” tej nocy, poza jednym wyjątkiem…
Lubię kiczowatość sztucznych ogni.
Mogę na nie patrzeć pięć razy dłużej, niż czekać na autobus i ani razu nie stęknę, że mi zimno.

Fajerwerki nad Poznaniem.