2013

Nie przepadam za Sylwestrem i całą jego otoczką. Nie wierzę w „magię” tej nocy, poza jednym wyjątkiem…Lubię kiczowatość sztucznych ogni.Mogę na nie patrzeć pięć razy dłużej, niż czekać na autobus i ani razu nie stęknę, że mi zimno. Fajerwerki nad Poznaniem.

niepamięć

Chyba pani Ania i chyba 2010(11) rok, ale na pewno Warszawa, ul.Marszałkowska. Były tam (są?) brzydkie drewniane przejścia, które dawały bardzo ładne światło.

Art

Pies Art – za szybki, nie spojrzy na Ciebie, gdy masz przy twarzy czarną puszkę, żeby go sfotografować trzeba go przechytrzyć.

Julia i Orjev

Jak tylko zaczęło się siodłanie Orjeva, zaczął również padać deszcz. Zmoknięty jeździec, zmoknięty koń, zmoknięty aparat,bo stawianie ogromnego namiotu nie zostało jeszcze ukończone, ale złe warunki nie są przecież przeszkodą.A później w nagrodę gorąca kawa i rogale marcińskie. 11.11.12 Rancho.

kościół św. Jana Vianneya

Wschód słońca, mgła i widok na kopułę neoklasycystycznego kościoła św. Jana Vianneya na Sołaczu. Podobno z latarnią. Podobno, bo nigdy nie widziałam, jak świeci i nie wiem czy nadal miałoby to jakąś rację bytu, ale i tak, widok ten bardzo uprzyjemnia czekanie na przystanku autobusowym.

october instagram girl.

Bawię się Instagramem, piekę chleb, uzupełniam jesienną garderobę, cieszę się kolorowymi liśćmi i ostatnim jesiennym słońcem, spaceruję z psem, czekam na rogale marcińskie, oglądam design w Łodzi i piszę Artblender.

conkers time

W telegraficznym skrócie, bo poganiam serwisy, które przetrzymują sprzęt, tworzę nowego bloga i ścieram kurze, a wszystko to jeszcze przed pierwszą kawą. Przyszła jesień i ciężej wychodzi się spod kołdry. Zaczął się sezon kasztanowy i sezon rozjechanych na miazgę niedoszłych kasztanowych ludzików… Ulica w moim sąsiedztwie wygląda, jak kilkukilometrowa myjnia samochodowa. Tak jest co roku,…

Showing 41–50 of 89 posts